Strona główna AKTUALNOŚCI Ulice dawnej i współczesnej Warszawy

Ulice dawnej i współczesnej Warszawy

0
Mapa Warszawy 1936
Mapa Warszawy 1936

Czy młodsze pokolenia mieszkańców Syreniego Grodu, zdają sobie sprawę skąd wzięło się nazewnictwo Warszawskich ulic?

Co wpłynęło na to, że powstały Aleje Jerozolimskie, Świętokrzyska, Żurawia czy Okopowa? Każda z warszawskich arterii, zarówno tych obecnych jak i wielu już zapomnianych, ma swoją wyjątkową historię powstania. Często bardzo ciekawą, czasem mocno zaskakującą. Dziś proponuję przechadzkę ulicą, która w czasie ostatniej wojny światowej, oraz w latach po jej zakończeniu, dość mocno straciła na znaczeniu. Zniszczenia wojenne pozbawiły ją dawnego, specyficznego klimatu, a nowi zarządcy stolicy wydatnie skrócili pierwotny przebieg. Wielu z państwa doskonale pamięta dawne zawołanie warszawiaków:

Jak cię walnę, jak cię palnę, to polecisz na Krochmalne

Zapraszam na spacer przez historię. W Popularno-Naukowym Kalendarzu Warszawskim Józefa Ungera, na rok przestępny 1856 (źródło-polona.pl), możemy znaleźć krótką informację:

KROCHMALNA, za Gościnnym Dworem, pomiędzy Gnojną ku rogatkom Wolskim, zajmuje Nra 986 do 1016. Cyrkuł 7. Od fabryk krochmalu od dawna tu istniejących w r. 1771 nazwisko swoje otrzymała.

Ulica Krochmalna

Przedwojenna ulica Krochmalna.
Przedwojenna ulica Krochmalna.

W XVIII wieku malowniczą polną drogę, zabudowaną tu i ówdzie drewnianymi budynkami, nazwano dość poetycko Lawendową. To głównie na okoliczność bujnego kwiecia Lawendy, aromatycznie porastającego większość pobliskich terenów. W swym biegu leniwie przecinała jurydyki na Grzybowie i Wielopolu, za wałami miejskimi była wysadzana dorodnymi drzewami. Prawda, że pejzaż jak z obrazka?

Od 1770 roku przybrała nazwę nawiązującą do działającej w pobliżu fabryki krochmalu. Jednak charakter ulicy z biegiem czasu dość istotnie się zmieniał. Powstały okazałe zabudowania czterech browarów, około 40 domów mieszkalnych, a drogę na długości blisko jednego kilometra wyłożono kocim łbem. Prawie jak w Paryżu!

Pierwsza połowa XIX wieku to dla Krochmalnej czas dynamicznie rozwijającego się przemysłu. Działała już Fabryka patentowanej farbki do bielizny i do nowego farbierstwa oraz krochmalu Adama Wesołowskiego (nr hipoteczny 987), która to w roku 1847 wyrobiła krochmalu 49.560 funtów (Biblioteka Warszawska, pismo poświęcone naukom, sztukom i przemysłowi–wydanie z 1848 roku). Jednak z czasem uległa zdecydowanemu przebranżowieniu, działając pod nazwą Fabryka musztardy francuskiej i czekolady.

Czemu nie, jest kupiec to wszystko jest towar, a towar plus sprzedaż to konkretny zysk. Pod numerem 71. mieściła się parowa Fabryka czekolady, karmelków, cukrów angielskich i biszkoptów-Rudolfa Zilma.

W marcu 1846 roku Jan Henryk Klawe i Błażej Haberbusch nabyli na licytacji Banku Polskiego stary browar Daniszewskiego, którego wcześniejszym właścicielem był Ludwik Suchocki (Krochmalna 59).

Błażej Haberbusch był znakomitym piwowarem, Jan Henryk Klawe to były piekarz, z dość zasobnym portfelem po sprzedaży piekarni i kilku posesji na terenie Warszawy. Obaj panowie dobrali do zacnego i fachowego grona Konstantego Schiele. Błażej Haberbusch pracował z nim wcześniej w browarze Schöffera i Glimpfa przy skrzyżowaniu ul. Krochmalnej i Ciepłej.

W ostatnich dekadach XX wieku działały tu dwie mleczarnie, kilka herbaciarni, restaurant i piwiarnia. O żydowskich wyszynkach też warto wspomnieć. I choć jakość wszystkiego była tu dość ulotna, to stanowiły idealne wprost miejsce do ustalania geszeftów wszelakich (geszeft-interes), planowaniu napadów, kradzieży, rozbojów czy zwyczajnego mordobicia. Ciekawa ulica, nie ma lipy. Jednak Krochmalna to nie tylko przemysł i drobny interes. Było też coś dla ludzi, czyli regularna rozrywka.

W roku 1822 powstaje na rogu ulic Krochmalnej i Waliców Sala Wrocławska (numer hipoteczny 996 – Krochmalna 28). Stworzona, jak na tamte czasy przystało, ze swoistym przepychem, wzorowana na uznanych salach zabawowych widywanych w samym Wiedniu. Właścicielem był obywatel miasta Warszawy – Wilhelm Fiedler. Zamysły właściciela ni jak się miały z oceną stałych i okazjonalnych bywalców. W mowie potocznej okolicznych mieszkańców, miejsce zwane było dość pospolicie-Tancbudą. Nazywana szumnie Srebrną Salą, sala tanecznej rozrywki działała jeszcze w drugiej połowie XIX wieku, z zasadniczym przeznaczeniem dla niższej duchem i uboższej kieszenią, klasy rzemieślniczej naszego grodu.

Murowana zabudowa ulicy to w większości wytwór przełomu XIX i XX w. Ze względu na bliskość dużych targowisk i hal targowych, Krochmalna stała się ulicą handlową. Dość skutecznie działały tu maleńkie sklepiki ze śledzikiem z beczki, zieleninką wszelaką, oraz liczne jatki rzeźnicze w kamienicach i domach na początku jej biegu. Na przykład tuż obok siebie, w trzech kamienicach, mieściły się sklepy z zieleniną Abrahama Najnama, Icka Najnama, Gabriel Szurszlisera, Józefy Wesołowskiej. Zawsze był tu duży ruch i spory hałas, przeplatany wszechobecnymi zapachami mięsa wszelakiego, w otoczce aromatów gotowanych jarzyn i świeżych ryb.

Topografię ulicy uzupełniały niezliczone lupanary, czyli przybytki rozrywkowe dla płci zdecydowanie brzydszej. Miejsca o dość podłej i ulotnej moralności, jednak będące w stałym zapotrzebowaniu męskiej części mieszkańców. Na Krochmalnej, tuż pod bokiem policji, wyrosła powszechnie uznawana w półświatku przestępczym Szkoła doliniarska (złodziejska), porównywana w swej gruntownej edukacji do tej najbardziej znanej Szkoły Lwowskiej. Pomimo barwnej i różnorodnej scenografii, Krochmalna uważana była za jedno z najbardziej zaniedbanych, najgorzej zabudowanych i najbrzydszych miejsc w Warszawie. Pozbawiona kanalizacji miejskiej, gdzie nieczystości wylewano bezpośrednio przez okna wprost na podwórko lub ulicę.

Taką Krochmalną utrwalił w swoich książkach Isaac Bashevis Singer.
Pisarz, dziennikarz, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 1978. We fragmencie powieści Dwór, możemy spotkać pozbawiony dekoracji i upiększeń opis kamienicy pod numerem 19:

Dom zamieszkiwała biedota. Pomyje chlustano wprost z okien na podwórze. Na dziedzińcu nie było żadnych ścieków, tworzyły się więc głębokie kałuże. Wokół obudowanego deskami śmietnika zalegały wysokie hałdy odpadków i śmierdziało tak, że odór dolatywał aż na trzecie piętro. Podwórze służyło jako miejsce pracy i handlu. Farbiarz farbował tu materiały, można też było zobaczyć tapicera pracowicie wypychającego krzesła i kanapy. Była tam nawet zagroda z krowami, do której szły przez dziedziniec kobiety z pustymi dzbankami i garnkami.

Dzięki książkom Singera, opis przedwojennej Krochmalnej przetrwał w takim stanie, w jakim ulica przez długie lata faktycznie funkcjonowała. Nie upiększana, do bólu szczera, pozbawiona wielkomiejskiego blichtru, z ludnością pochodzenia żydowskiego w roli głównej. Ciekawostkę stanowi fakt, że wzdłuż ulicy ulokowało się aż osiem domów modlitewnych dla wiernych wyznania Mojżeszowego.

W czasie okupacji część Krochmalnej wchodziła w obręb małego getta. Dość szybko stała się jedną z najbardziej przeludnionych ulic tej części miasta. Podczas Powstania Warszawskiego 1944 r., zabudowa uległa praktycznie całkowitemu zniszczeniu.

Powojenna tablica informacyjna ulicy Krochmalnej (NAC)
Powojenna tablica informacyjna ulicy Krochmalnej (NAC)

Po wojnie podzielono ją na kilka części.
Początkowy bieg ulicy zamienił się w park obok Hal Mirowskich.
Dalej pojawia się dopiero za obecną Al. Jana Pawła II, pomiędzy blokami osiedla Za Żelazną Bramą. Przy ulicy Żelaznej kończy się jej dawny bieg, który zamyka wybudowana po wojnie szkoła. Za nią rozciągały się tereny dawnych Browarów Warszawskich. Jednak w ostatnim czasie, za sprawą jakże słusznych działań inwestora i developera (Echo Investment), podczas budowy kompleksu Browary Warszawskie, za wspomnianą szkołą odtworzono przebieg ulicy. Po wielu latach Krochmalna powróciła do historycznego skrzyżowania z ulicą Wronią.

Dalszy przebieg, aż do ulicy Towarowej, pozostał przy powojennej nazwie – Kotlarska. W pierwotnym przebiegu Krochmalna kończyła się na skrzyżowaniu z Karolkową. Tu, pod adresem Krochmalna 92, od 7 października 1912 r. mieścił się Dom Sierot prowadzony przez Janusza Korczaka.

Przeniesienie Domu Sierot z Krochmalnej do getta nastąpiło przypuszczalnie w ostatnich dwóch dniach października, lub na początku listopada 1940 r. Dziś ten odcinek nosi nazwę ulicy Jaktorowskiej. Z dawnej zabudowy nie przetrwało praktycznie nic. Ot, kilka kamienic do policzenia na palcach jednej ręki. W tekście dawnej piosenki, śpiewanej przez panią Igę Cembrzyńską, pozostało barwne wspomnienie tej części miasta:

I te pyzy, gorące pyzy, i świńskie ucho z chrzanem,
i ten Antoś od szczotek ryżych,
i panie szanowny, jak rany, gdzie się szmondaku pchasz.
I trzy karty z obstawą w tłumie, chłopaki, idzie glina,
panie radco, pan kupisz u mnie
i świeży pachnący, pod klina dobry z uszkami barszcz

Źródła:

  • Korzenie miasta – Jerzy Kasprzycki
  • Spacerownik po żydowskiej Warszawie Jarosław Zieliński, Jerzy S. Majewski
  • Dzieje Warszawy nazwami pisane – Kwiryna Handke